2016

Epitafium po śmierci Zbigniewa Wodeckiego

Ech!
Panie Zbigniewie,
Powiedz,
po co Ci to było,
czemu wszystko się
skończyło
w ten majowy dzień...

Patrzę w niebo
-mrużę oczy-
granat nocy mnie zaskoczył
wiadomością
smutną,
straszną,
o świetle życia, które nagle zgasło.

My jesteśmy przygnębieni,
ale Ty, może gdzieś na ogromnym firmamencie,
migocących gwiazd zakręcie,
z wrodzoną sobie swadą
grasz na trąbce lub skrzypeczkach
i śpiewasz, śpiewasz i to jak!

Może, gdzieś wysoko
teraz ucinasz sobie pogawędkę z Mistrzem Bachem
Janem Sebastianem,
albo z Brahmsem o utwory toczysz spory?
Może, jesteś tam radosny,
grasz piosenki, które sławę Ci przyniosły?

Niech więc w sercu będzie lato,
choć wiedz,
że trudno pogodzić się nam
z Twoją stratą
i „zacząć od Bacha, nim słońce po dachach”...

Hubert Kłaczko